Problem 5 filozofów

Kategorie: informatyka.

Problem 5 filozofów to jeden z głównych problemów obecnej informatyki i chyba w ogóle jeden z największych problemów obecnego świata. Jak się okazuje problem wcale nie jest tak prosty w rozwiązaniu. Jak on wygląda. 5 filozofów spotyka się w restauracji, siadają do jednego stolika i razem jedzą tort. No dobra, może być tort czy inny produkt spożywczy, niech będą naleśniki. Ktoś powie no co kto komu zabroni jeść naleśniki w restauracji. Jasne że nikt nikomu nie zabroni ale nie o to tutaj chodzi. Mamy 5 filozofów i wcześniej byli oni utożsamiani z wątkami, który wątek ma mieć przydział do zasobów, a co się stanie jak zabraknie miejsc przy stoliku, sztućców, talerzy, itd. Siada 5 filozofów, a są 4 talerze no nie. No ale mi się wydaje, że i to można obejść. Typowe obchodzenie systemu no nie. No ale istnieje inny problem w tym wszystkim mianowicie dlaczego w ogóle ci filozofowie spotykają się w restauracji.

Chodzi o to że spotkanie filozofów w restauracji na wspólnym posiłku sugerowałoby że mamy do czynienia z niezłym wyciekiem danych. Jak filozof coś mówi to przecież inni obok mogą sobie słuchać a w restauracji nie muszą przebywać tylko filozofowie ale całkiem inne osoby. Więc trzeba doprowadzić do tego żeby tylko filozofowie mogli przebywać w restauracji czyli zamówienie stolika na cały dzień. I cały dzień można sobie jeść naleśniki i inne posiłki oraz rozmawiać o ważnych sprawach. Coś jak zamówienie stolików w restauracji na komunię czy wesele. No to dobra jest to spotkanie, tematów nie trzeba przygotowywać poza filozofami bo oni sami są ciekawi jakie są tematy. Każdy z nich może na poczekaniu wymyślić całkiem nowy temat a więc ile czasu im potrzeba żeby te wszystkie ich tematy obgadać? No właśnie dobre pytanie. Tam nawet tydzień można siedzieć i się tych tematów nie obgada. A nawet i miesiąc. To co w takim razie można zrobić? Można se przyjechać na tydzień na taki wypoczynek w zamkniętym gronie bo są ważne sprawy do obgadania i se gadać, się zobaczy co z tego wyjdzie. Kolejny problem jest taki, że liczba tematów podczas rozmów może diametralnie wzrosnąć.

No to co, im więcej pytań tym lepiej no nie? A no zależy, niektóre grupy pytań można zamknąć jednym pytaniem, ale za chwilę pojawiają się następne. I następne, i następne, i następne. Człowiek nie nadąży notować tych pytań, no a gdzie miejsce na twierdzenia? Na opisy? Tego robi się po prostu mnóstwo. Ktoś powie to tylko pytania pod wykonywanie na przykład. No ale tego robi się tym więcej. Więc jak do tego podejść? Może zadać parę pytań i dopóki nie znajdzie się na nie odpowiedzi to dalej nie pytać, ile się ogarnie tyle się ogarnie. Dalszy problem jest taki że liczba spotkań tego typu jest tu ewidentnie ograniczona. 2 do 3 spotkań w roku to maks jak dla mnie i więcej nie ma sensu robić, są jeszcze inne sprawy które przez takie spotkania mogą w ogóle wypaść z orbity, może ich w ogóle nie być, pochłonie je czas i filozoficzna konsekwencja. No to optymalnie jest zrobić maksymalnie 1 spotkanie takie w roku. Jest spotkanie i co, liczba pytań dobra to się ogarnęło, ale za to rośnie liczba problemów. Filozof będący na spotkaniu nie jest w stanie zająć się problemami tylko rozwiązuje te o których już wie.

Więc dobrym pomysłem jest zorganizować takie spotkanie no ale wiedzieć należy też że problemy ogólnie mogą rosnąć tak. I z reguły tak jest. Więc jak zorganizować ten wzrost problemów? Można na czas spotkania dać te problemy dla społeczeństwa i niech każdy zobaczy z czym wiąże się praca filozofa. Uważam że to jest spoko pomysł. Każdy będzie mógł o ile chce wcielić się w rolę filozofa i samemu próbować zmierzyć się z problemami tego świata. Wtedy wbrew pozorom no problemy mogą już machnąć ręką i tak ich nie będzie przybywać a raczej będą się przedstawiały temu światu. No to lecimy dalej. Są problemy, masa informacji, masa osób, no ale kto tym wszystkim będzie zarządzać no bo nie filozofowie skoro oni są na spotkaniu. W tym przypadku mamy zarządzanie luźne czyli każdy bierze samemu sobie jakiś problem i próbuje coś z nim zrobić. Wszelkie środki dozwolone jak to mawiają, wiadomo te pozytywne, internet, własne pomysły, inne. Czasem można popłakać się ze śmiechu jak to niektórzy chcą zażegnać dalszemu rozprzestrzenianiu się oceanów na lądy. Pomysł jest taki żeby tam kajakami pływać może to coś da, zawsze jakieś zagospodarowanie wody.

Dalsze rzeczy, jak na spotkaniu filozofowie zaczną wymyślać nowe narzędzia to nie będzie czasu na najważniejsze moim zdaniem rzeczy a mianowicie tezy. To tezy powinny być na takich spotkaniach głoszone a cała reszta na bok. Jak coś innego jest bardzo ważnego to dobra dawać na ruszt ale tak to jechane z tezami. Więc jakie tezy wybrać? Wiadomo takie spotkanie ma charakter taki zamknięty ale można wysyłać swoje tezy gdzieś w komentarz na Youtubach, w necie, tak o między sobą i wtedy też takie tematy mogą być poruszone na takim spotkaniu. Ważna teza to uważam loty kosmiczne. Sam staram się ją rozwijać ale wiadomo jak to jest, tu gdzieś pójdę, to to, to tamto, o i suma sumarum loty kosmiczne to no nie. Biorę statek i lecę? Jaki statek, toć co to za technologia. Jak do tego tematu w ogóle podejść? Jak zagospodarować tę naszą przestrzeń kosmiczną? Co na księżycu może się znajdować? Same skały? A na planetach? A na słońcu? Czy słońce nie jest zbyt gorące żeby tam lądować? A inne planety? Jak do nich w ogóle dolecieć? A jak latać po ziemi? Żeby zwiedzać Rosję to trzeba się wyposażyć w Koenigsega jakiegoś, Pagani już może tam nie dać rady, za słaby samochód ten Pagani na takie wyprawy, a co dopiero reszta. Jeździć po Rosji to nie tylko od miasta do miasta ale po całej sieci miast.

Jakiś taki pojazd jak statek kosmiczny unoszący się nad ziemią byłby spoko, ale z tego co wiem dziś takich rzeczy nie ma. Sam mogę to zrobić jak i w ogóle własny samochód ale bardziej jeżeli chodzi o samochody to patrzę na Mercedesy i tym se mogę pojeździć. Żeby nie było spotkania filozoficzne nie muszą być zapowiedziane więc jak są problemy do rozwiązania to łapiemy je od razu. No i jeszcze jedna rzecz tu została a mianowicie koszty, ile takie spotkanie kosztuje? To zależy ale są takie budżety które to spokojnie ogarniają a można wybrać się na takie spotkanie z różnymi budżetami nawet własnymi więc uważam że tu obawy nie ma, że raptownie np. zabraknie budżetu krajowego :D. Czyli reasumując spotkanie takie to głoszenie tez i na to bądźmy nastawieni. Sam przedstawiłem swoją tezę, jest ona jedna jedyna i też do niej podchodzę.