Deo nati sunt
Kategorie: biblia.
Mój "Deo nati sunt", moje to wejście w Boga, wejście w to wszystko. I w duchowość, i w cielesność. Czasem mówię to zrobię czy tamto, a tak apropo, a po co ja mam mówić że coś zrobię więc ja jednak mówię, a dobra to ja nic nie mówię tylko sobie działam. Bo jak powiesz że coś zrobisz a tego nie zrobisz to lipa, a jak nic nie powiesz a zrobisz to jest fajnie. Jeżeli chodzi o działanie to tu chodzi właśnie o metody które mają wspierać działanie. Obietnice bez pokrycia bynajmniej nie są dobrymi metodami wspierającymi działanie. No i cóż, co wspiera działanie? O widzę jest coś do zrobienia. Powiedzmy ktoś zjebał totalnie krzyżówkę taką po której jeżdżą samochody, przechodzą przez nią piesi. Nie widać świateł, łuki są zrobione bez sensu. To kto tam może coś zdziałać? No dobry budowlaniec na przykład, ale ja się na budowie nie znam więc mówię o tam jest coś zjebanego, na krzyżówce, bo staję i nie widzę świateł nawet. Stoję na światłach a tu słońce prosto w oczy. To jak ja mam zobaczyć światła? Czy jest czerwone, zielone, żółte? Po co tyle oznaczeń jest na tych krzyżówkach? Człowiek skupia się na samochodach, światłach, znakach drogowych, pieszych, rowerach, innych użytkownikach dróg. Trochę tego dużo. Jak odseparujemy pas na jazdę w prawo to już mamy tego dużo mniej. O takie rozwiązanie na przykład.
Jak robimy drogi to myślimy też np. o tirach? Przecież tirowcy jeżdżą czasem po bardzo małych dróżkach. A z tyłu naszepa albo dwie. I jak tu się zmieścić? Tunele? Ktoś w ogóle pomyślał, że tir czy autobus tam mogą nie wjechać? Ktoś sobie w ogóle pomyślał co się stanie jak autobus nie wjedzie do tunelu? Jakie korki się robią? Miasto miesiąc może ogarniać takie korki, taką mamy dziś infrastrukturę. A o taki korek wcale nie jest tak trudno. Ja rozumiem że są inne problemy, okej jasne, no ale dziś użytkowników samochodów jest trochę i warto o nich pomyśleć też, co zrobić żeby każdy na drodze czuł się komfortowo. A nie jazda przez miasto i co paręset metrów przejścia dla pieszych. To jest jezdnia czy co? Ledwo co ruszysz i już zwalniasz. Spoko róbmy drogi bezpieczne tak no ale w mieście jeździ się niby 50 km/h? Czasem nawet i 10 km/h bo tak droga jest zrobiona. A ile jest dróżek typowo polnych. No to daliśmy tyle na rozwój infrastruktury a tu las w środku miasta. Kurwa tylko czekać aż grzyby wyrosną. Dzieci powiedzą że jadą do babci na grzyby kurwa do centrum miasta. Ogólnie w Polsce w miastach jest wiele fajnych rzeczy, ale zdarzają się też no takie sobie rzeczy i też zaniedbania. A co babcia tam zasadziła grzyby w tym lesie? :D Dobra to żarty. Może pieczarki zasadziła a wnuczki potem zbierały. Ok, żart.
Las w mieście to trochę nieporozumienie, nawet te parki na chuj one. Las powinien być osobno na polach, są pola, lasy i dobra jest. Ale w mieście to już chuj. Jeżeli wyjebanie lasu z miasta to nie jest infrastruktura to należy stworzyć nową jednostkę organizacji, niech to będzie struktura miasta. Zmiana struktury miasta na bardziej miejską niż była. A osobną dziedziną odnoszącą się do miast jest po prostu miasto, a do wsi - wieś. Cityzacja? Vilegate? Mniejsza o to. Czy obszar ma być miastem czy wsią? O to jest pytanie. Czasem bardziej opłaca się wieś, czasem miasto. Miasto to niby tylko Urząd Miejski ale tak nie jest, jest masa innych rzeczy żeby móc utworzyć miasto, a wieś to tam parę drobiazków i już mamy nową miejscowość, wieś. I taka wieś może sobie istnieć i fajnie, z czasem można ją przerobić na miasto i to jest optymalne rozwiązanie. A jak widać w Polsce wiele miejscowości to wsie od wielu, wielu lat i jakoś co, sobie takie wsie działają. Miasta też są i sobie przędą.