Korzyści
Kategorie: biblia.
Dziś skupię się na fragmencie z Biblii, księga Jana, rozdział 1.
"Erat autem Philippus a Bethsaida, civitate Andre et Petri."
Kim my tak naprawdę jesteśmy? Dokąd podążamy? Kim jesteśmy jako jednostka, w społeczeństwie, w innych grupach? Co chcemy osiągnąć? Jak wygląda nasza droga, czy nam jest w życiu łatwo czy trudno? Te i masę innych pytań zadajemy sobie na co dzień. A nie są one zawsze takie proste jeżeli chodzi o odpowiedzi na jakie wyglądają. No bo co, jestem człowiekiem, ale skąd pochodzi człowiek? Jak człowiek został stworzony? Biblia pokazuje, że zostaliśmy stworzeni razem z ziemią, niebem, naturą i innymi rzeczami czyli istniejemy od początku istnienia ziemi, naszej planety. A czy przed ziemią istniały inne planety? Bo czemu by niby nie? A czy przed nami były inne istoty, inne stworzenia Boże? A czemu by nie? Ile nasza planeta ma lat? Jak wygląda nasz układ słoneczny? Czy słońce to gwiazda? Czemu słońce jest tak duże i jest tak blisko ziemi? W jakiej odległości od słońca znajduje się ziemia? Czy się oddala, przybliża, czy jest w takiej samej odległości? A ta odległość jest odpowiednia czy nie? Jak wyglądały inne cywilizacje? Widać ile rodzi się pytań na temat naszej planety ziemi. Jak ją osiedlić? Jak się na niej zadomowić?
Ludzi jest coraz więcej co bardzo cieszy, czy jesteśmy w stanie wszystkich wykarmić? Czy każdy ma miejsce tu na ziemi? Czy ziemia jest wystarczająco duża żeby nas wszystkich pomieścić? Czemu na ziemi jest aż tyle wody? Lodu? Przecież w niektórych krajach jest bardzo ciepło. Jak wygląda skład ziemi, z jakich pierwiastków się składa? Kto tak naprawdę wymyślił zegarek? Są przesłanki, że zegarki zostały wymyślone jeszcze przed tym jak istniała ziemia i niektóre części naszej cywilizacji też. To kto to wymyślił jeżeli tak by miało być? Bóg? Jak wygląda nasz postęp cywilizacyjny? Na każde z tych pytań można pisać całe tomiszcza książek, tworzyć masę filmów, itd. A tych pytań jest coraz to więcej. To chyba może z powodzeniem powstać osobny zawód, pytajnik, czyli osoba która zadaje pytania. No bo jeżeli jest pytanie to szukamy na nie odpowiedzi, jak nie ma pytania to nie ma odpowiedzi. "To bardzo prawda" jak to by rzekł Kubuś Puchatek.
Wiedzmy że jeżeli raz zadamy pytanie to już z automatu powstają na nie odpowiedzi. Jak więc zadawać pytania? Co w nich zawrzec jeżeli mają nam dać jak najwięcej? No na pewno znak zapytania huehue. Więc korzyścią z zadawania pytań są odpowiedzi na nie. Jak zadawać różne pytania? Bo po co one mają się pokrywać, lepiej żeby każdy zadawał zupełnie inne pytania. Zdaje się, że my czasem pytamy o to samo, np. o cenę chleba. Wystarczy, że raz zadamy takie pytanie "jaka jest cena chleba?" i mamy odpowiedź my i inni. To że odpowiedzi dostajemy w czasie to dobrze, trzeba się tylko cieszyć. Żeby zrozumieć niektóre rzeczy potrzebujemy czasu. Co nam daje filozofia? A co nam daje budownictwo? Na budownictwie chyba się zbytnio nie znam więc nie będę się tu wymądrzać, ale na filozofii się znam. Więc filozofia daje nam pewien zasób nowych informacji. Bez filozofii nie potrafilimyśmy tworzyć, działać, jeździć samochodami, tworzyć tych samochodów. Tworzyć jako cywilizacja bo tak o to nie każdy składa samochody. Większość osób tylko jeździ samochodami, a ich nie składa.
No a niby czemu każdy ma być mechanikiem samochodowym czy konstruktorem? Od tego są właśnie konstruktorzy żeby tworzyć samochody, maszyny, a my wszyscy możemy z nich korzystać. Przydałoby się więc żeby maszyny były takie że osoby które z nich korzystają poradzą sobie właśnie z korzystaniem z nich. Czym innym jest korzystanie z samochodu przewożąc plandeki, a czym innym przejażdżka do sklepu, dwie totalnie inne rzeczy. Do przewożenia plandek trzeba mieć właśnie wiedzę na temat tego jak to w ogóle robić, no do jazdy zwykłym samochodem też jest potrzebna wiedza. Ale jazda zwykłym samochodem jest dużo prostsza niż tirem z naczepami, jak taki tir nie wyjedzie w trasę i nie przewiezie swoich rzeczy to nie będziemy mieli np. chleba w sklepie. To jest totalna różnica. Czasem dużo łatwiej jest powiedzieć o ale jedzie tir niż faktycznie nim jeździć z tym że inne zawody też nie są zawsze takie super proste. Ktoś mówi o ale jedzie tir, nie jeździ na co dzień tirami, ale wykonuje zawód np. dekarza. Też pogięty zawód że tak powiem. Są różne zawody, jest cała masa zawodów, miliony zawodów. I wiele z nich jest naprawdę pogiętych. No masz tabele w Excelu, podlicz zyski z ubiegłego miesiąca. To musisz wpierw te zyski znaleźć, pogrupować, podliczyć. Nie znajdziesz czegoś to nie będzie w podliczeniu. A co jak to pokaźny zysk, a ty pokażesz że firma nie miała takiego zysku? No właśnie. A co jak po paru miesiącach zobaczysz że były duże zyski firmy i nie zostały one ujęte w podliczeniu?
Wtedy warto je dodać do podliczenia i sobie mieć. Takie podliczenia robi się czasem miesiącami. W pracy siedzisz czasem wiele godzin, a gdzie czas na życie prywatne? Dom? Rodzinę? Znajomych, bliskich, przyjaciół? Krewnych? A gdzie czas na odpoczynek? Na własne przemyślenia? Na rozwój hobby? Ludzie się czasem zatracają i nie wiedzą kiedy, bo od danej chwili właśnie tak wygląda ich życie, ciągłe papierki, faktury, rozwiązania, ale już dawno nie byli na herbatce u znajomej. A te znajomości potrafią się zatrzeć. Bo mówią, mam być w pracy na topie, musi być wynik, efekt. No to poświęcasz kolejną godzinę żeby przeglądać sterty dokumentów. A dziecko wychowuje się same wtedy. Za parę lat spytasz a co ty do szkoły nie idziesz? A niby to dziecko powie, mamo ja już dorosły jestem, w sensie ogólnie zdarzają się takie sytuacje. Nawet nie zobaczysz jak twoje dziecko dorasta, staje się dorosłe. Warto więc wykonywać swoją pracę jak najlepiej i mieć z tego korzyści no ale po co zaniedbywać życie prywatne. Bo w tym wyścigu i wszelakie korzyści sami zostawiliśmy innych samymi. Nikt nam nie kazał tego robić. A gdzie faktyczne potrzeby? Nawet to całe zamieszanie z Covidem to była zwykła bzdurka. Covid nas sprowadził do domów, bo nas nigdy w domach nie było, dzieci chociaż rodziców zobaczyły jak w domu siedzą bo na co dzień dziecko w przedszkolu, mama w pracy, nie widzą się nawet w przerwie na Chocapici.
Czy te korzyści niby są warte tego wszystkiego? Wielki zarobek, super samochody, które po paru latach się skończyły, to co jak się skończyły to teraz wracam do rodziny? Nie nie, tej rodziny dawno nie ma. Jak można przez parę lat cieszyć się niby furami niewiadomo czym i wrócić po paru latach do domu oczekując, że inni będą stali z otwartymi ramionami. Parę lat nie widzieć innych a potem o sobie gadać jakby się nic nie stało? Nie nie, niech każdy idzie sobie swoją drogą. I samochody się skończyły, i rodziny nie ma, to co to za korzyści? Prawdziwa korzyść to taka gdzie zdobywając szczęście jesteś z innymi. Są osoby co korzystają z życia ale nie zaniedbały swojej rodziny, obowiązków. Jakoś dali radę połączyć to wszystko a więc można, da się łączyć życie zawodowe i prywatne. To w czym problem żeby tak było? No właśnie. A tu dorosła już osoba, ona chce coś zobaczyć, zobaczyć świata, doznać czegoś. Nie mówmy więc że tak nie jest, ile osób posiada rodziny i pracuje w biurach i jakoś dają radę i być w biurze i ogarnąć rodzinę. No ale sam fakt, że niektórzy to godzą, a niektórzy nie pokazuje że nie zawsze jest ta idylla. Z resztą żeby była czasem trzeba nieźle harować, jak woły które znoszą trudy kolejek w sklepach, korków na mieście, tylko po to żeby być w domu, nareszcie.